Belize turystom (nie)miłe?

Ameryka Centralna nie należy do najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Potyczki (a może lepiej użyć słowa strzelaniny) gangów, handel narkotykami, ogólny przemyt dóbr czy po prostu kradzieże są na porządku dziennym. Przekraczając granicę Ameryki Północnej (Meksyku) i Centralnej (Belize) nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać…

Właściwie na granicy zaczęło się pranie mózgu. Jak to możliwe, że spacerując na ziemii niczyjej, między Meksykiem a Belize, zatrzymuje się autobus i chce nas podwieźć do budki imigracyjnej, bo jest 30 stopni, a my wyglądamy na zmęczonych. Belizyjski autobus! Łup, obuchem w głowę po raz pierwszy.

dsc_1047

Przejście graniczne przebiegło zadziwijąco szybko i sprawnie – kolejny dziwny zbieg okoliczności? Przy wyjściu z urzędu słyszymy jednak:
– Hej! Nie macie przypadkiem w plecakach czegoś, czego mieć nie możecie?
No i się zaczęło. Stanęliśmy jak wryci, a celnik, z szerokim usmiechem, kontynuuje:
– Wiecie, mam na myśli jedzenie.
– Mamy trzy awokado, placki z mąki przennej i trochę pasty z fasoli – odpowiadamy zmieszani.
– Aha… To smacznego! Witajcie w Belize!
I to tyle? Żadnego skanowania plecaka, wypełniania dokumentów, nic? Robi się jeszcze ciekawiej.

dsc_1064Czytaliśmy, że Belize miało być rajem dla autostopowiczów. Cóż, niepewni, nadal zmieszani zachowaniem ludzi (przecież mieli być niebezpieczni, patrzeć spode łba i w ogóle szukać problemów – tak nam mówiono!) podnieśliśmy kciuki i… zatrzymało się pierwsze auto. Taksówka, co prawda, ale jednak. Drugi samochód też się zatrzymał – ten był prywatny. Żadnych pytań, tylko uśmiechy ludzi i gromkie „Wskakujcie, podwieziemy!”.

 

dsc_1048

Dojechaliśmy do San Ignacio. Szukamy hostelu z mapą w ręku. Podjeżdża koleś na rowerze.
– Hej młodzi, co mogę dla Was zrobić? Widzę, że czegoś szukacie.
– Ekhm… Hostelu, najlepiej takiego, żeby nie kosztował tygodniówki.
– Jeden macie w uliczce po lewej, ale taki sobie. Kolejny na wzgórzu, całkiem zadbany, a kolejne tam,
– Wow, bardzo dziękujemy!
– A tak w ogóle, zobaczcie, jakie rzeczy rzeźbię w kamieniu.
(Aha, pomyśleliśmy – za chwilę będzie manipulacja – pomogłem, teraz coś ode mnie kupcie).
– Faktycznie, niezła sztuka, ale niestety do plecaka tego nie spakujemy.
– Wiem młodzi, luzik. Chciałem wiedzieć, czy Wam się podoba. No, to dobrego dnia!
– Narazie – rzekliśmy osłupieni.

Mogę mnożyć takie sytuację, mimo, iż byliśmy w Belize zaledwie trzy dni. Wiem, że to krótki okres czasu, żeby wypowiedzieć się o kraju, ludziach, bezpieczeństwie, ale wydaje mi się, że wystarczająco, by mieć swoje zdanie na ten temat. Co więcej, upychanie do szufladki „niebezpieczne” całego państwa to chyba lekka przesada. Tym bardziej, iż mam nieodparte wrażenie, że najchętniej czynią to ludzie, którzy tam nie byli. I później to oni najgłośniej krzyczą. Hej, przecież sam wjeżdżałem do kraju z zasłyszanymi opiniami.

Dziś krzyknę ja – zachowując środki ostrożności czy zdrowy rozsądek (jak chociażby nie wychodzenie pijanym po zmierzchu, co turyści czynią nagminnie), kraj nie jest wcale taki zły! Pewnie, są miejsca, w których nie chcesz być nawet za dnia, dzielnice, które raczej omija się szerokim łukiem, ale te można znaleźć w każdym kraju i mieście. Poza tym, wojny gangów toczone są między gangami, a ludzie w kraju są na tyle rozsądni, iż wiedzą, że napady na turystów to brzydki PR, który raczej nie przyniesie im wiele dobrego. Kraj do rozwiniętych nie należy, więc turyści są potrzebni.

dsc_1061

Pewnie, trzeba zachować zdrowy rozsądek, przygotować się do wyjazdu, a nie rozwinąć mapę, kciukiem wskazać Belize City i ahoj przygodo – jakoś tam będzie. Wylądujesz tam w środku nocy i może nie być tak kolorowo przechadzając się ze złotym zegarkiem na ręku. Wylądujesz na jednej z wysp i możesz stać się częścią lokalnej, karaibskiej społeczności z drugiej strony. Dokonujcie zatem świadomych wyborów, w końcu chcecie dobrze się bawić na wyjeździe, prawda?

I jeszcze jedno, ostatnie, obiecuję. Pamiętajcie, że wszędzie można znaleźć życzliwych ludzi – czasem są po prostu bardziej życzliwi względem siebie niż drugiego człowieka. Ale czy przez odsetek warto odrzucać całość?

dsc_1115

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s