Państwo 7 107 wysp / Country of 7 107 islands

O tym kraju można opowiadać godzinami, a zdjęcia tam zrobione nawet w małym stopniu nie oddają „rajskości”, jaką tam zastaliśmy. O jakim kraju mówimy? Oczywiście o Filipinach!

Decyzja o odwiedzeniu tego kraju zapadła bardzo niespodziewanie. Jadąc autostopem gdzieś w Wietnamie staraliśmy się wytłumaczyć kierowcy, gdzie chcielibyśmy się zatrzymać. Zdaliśmy sobie wtedy sprawę, jak blisko są Filipiny. Widziałem skaczące iskierki w oczach Oli, ona pewnie dostrzegła moje. Padło pytanie: „Jedziemy?”. I tak kilka tygodni później wylądowaliśmy w Manili.

Nie mieliśmy konkretnego planu, co i kiedy chcemy zobaczyć. Ogólne pojęcie o podróżowaniu pomiędzy wyspami mieliśmy, ale decyzji odnośnie trasy nie potrafiliśmy podjąć. Postanowiliśmy zostawić Filipiny bez planu, ciesząc się piękną pogodą i planować z dnia na dzień. Dziś wiem, że mogliśmy zobaczyć więcej, spędzić miesiąc bardziej intensywnie, ale nawet jeśli mógłbym cofnąć się w czasie, niczego bym nie zmienił. Jak zatem wyglądała nasza trasa?

dsc_0451

Manila

Tutaj postawiliśmy swoje pierwsze kroki, z bardzo praktycznego powodu – cen biletów lotniczych z Hanoi. Tak szybko, jak pojawiliśmy się w Manili, tak szybko chcieliśmy z niej uciec. Ogromne, mało zorganizowane miasto, zatłoczone przez 14 godzin na dobę nie podbiło naszych serc. Alternatywą było oddalone o 10 godzin drogi Banaue, znane z pięknych pół ryżowych datowanych na 2000 lat. Trekking zajmuje dwa dni w otoczeniu niesamowitej przyrody i uśmiechniętych rolników. Podczas naszej wędrówki padało przez 70% czasu, nie mniej cieszyliśmy się jak dzieci brodząc po kostki w wodzie i błocie spływającym z pól. Jeśli nie chcecie korzystać z usług przewodnika, nie musicie tego robić (wbrew temu, co mówiono nam na początku drogi, jeszcze w Banaue). Dzięki temu zaoszczędziliśmy 1000 peso dziennie. Trasa jest dobrze widoczna na aplikacji Maps.Me, którą wzięliśmy za przewodnika. W kilku miejscach korzystaliśmy również z wiedzy lokalnych, bardziej celem sprawdzenia dokładności mapy. Uwierzcie, da się. Więcej na temat trekingu znajdziecie tutaj Banaue Trekking

img_5344-2

img_5424

IMG_5376.jpg

A jak już jesteśmy przy walutach, mogą przydać się Wam te informacje:

  • Autobus z Manili do Banaue (monopol na trasę ma firma Ohayami Trans) to koszt 450 peso za osobę. Są to autobusy nocne, zaczynające trasę około 20 (w zależności od ilości chętnych, jeżdżą co pół godziny lub godzinę)

  • Opłata wjazdowa do Banaue i okolic – 20 peso za osobę

  • Ceny noclegów są podobne w całym regionie, około 500 peso za pokój dwuosobowy

Wiszące trumny to kolejna atrakcja, którą możecie znaleźć w okolicy. Droga z Banaue do Sagady zajmuje około 3-4 godzin i kosztuje około 100 peso za osobę. Później czeka jeszcze 40 peso wpisowego na ochronę dzikiej przyrody i 200 za obowiązkowego przewodnika. Później czeka już tylko rozczarowanie. Trumien jest niewiele, droga wiedzie przez las, więc przewodnik jest raczej po to, by umilić 20 minutowy spacer. My mieliśmy to nieszczęście, iż nasza „gaduła” nie mówiła zbyt dobrze po angielsku, a na nasze pytania dostawaliśmy jedną i tę samą odpowiedź: „Yeeessss” połączone z jego rozmarzonym wzrokiem utkwionym gdzieś w gałęziach drzew. Raczej nie polecamy Sagady. Postanowiliśmy uciec stamtąd jak najszybciej i złapać lot gdzieś dalej. Niestety nie było tak łatwo. Marcin zachorował i mieliśmy wymuszony czterodniowy przystanek w Baguio. Do dziś nie wiemy, cóż to była za choroba. Zaczęła się bardzo wysoką gorączką, która niemalże pozbawiła Marcina przytomności na dwa dni. Kolejne dwa to ból gardła i wymioty. Piątego dnia wszystko ustąpiło. Jakieś pomysły?

img_5447

Miasto Cebu

Tutaj spędziliśmy kilka dni, dzięki czemu mogliśmy ustalić zarys dalszej podróży. To tutaj, w domu naszych Couchsurfingowych gospodarzy, Kevina i Alwina, poznaliśmy Ryana – Salwadorczyka, mieszkającego w Holandii, spędzającego wakacje w Azji. Po kilku godzinach znajomości doszliśmy do wniosku, że nasz brak szczegółowego planu i pokrywający się termin wylotu z Filipin doskonale wpasowują się w pomysł wspólnego podróżowania. Ryan dołączył do naszego dwuosobowego teamu i ruszyliśmy na…

img_5515

img_5533

img_5535

Wyspę Bohol

Będąc precyzyjnym, na jej południowo-zachodni kraniec, Panglao. To tutaj poczuliśmy się jak w raju na ziemi. Nocna eskapada na plażę w poszukiwaniu świecącego planktonu nie przyniosła spodziewanych rezultatów, ale liczyliśmy się z możliwością porażki. Postanowiliśmy zachłysnąć się wspaniałością rafy koralowej. Wiedzieliśmy, że najlepszym sposobem, żeby to zrobić jest Island Hopping, czyli pływanie na niedużej łódce od wyspy do wyspy. Niestety, cena jaką proponowali turystom naganiacze z agencji turystycznych była odwrotnie proporcjonalna do naszych chęci wydania tych pieniędzy. W liczbach, od 100 do 200 zł za osobę! I tutaj nasz nowy towarzysz okazał się wybawieniem. Musicie wiedzieć, że Ryan jest bardzo towarzyską osobą, nawiązująca kontakty w niebywale łatwy sposób. Warto również wspomnieć, iż posiada zdolności negocjacyjne i, co istotne, pokłady cierpliwości niezbędne do prowadzenia negocjacji. Efekt tego taki, że znaleźliśmy rybaków, których Ryan przekonał do Island Hoppingu. Musieliśmy zapłacić za całą łódkę 150 zł. Jakby tego było mało, spod ziemi wyrosły dwie Hiszpanki pragnące w ostatnim dniu pobytu zobaczyć rafę. Koszta spadły do jak najbardziej akceptowalnych 30 zł za osobę! Całą historię opisaliśmy dokładniej w tym poście Island Hopping. O samej rafie pisaliśmy już na Facebooku, więc nie chcąc się powtarzać powiemy tylko, że jak tylko nadarzy nam się okazja do poobserwowania życia pod wodą, na pewno z niej skorzystamy. Uwierzcie, naprawdę warto!

img_5609

DCIM100GOPROG0085052.

DCIM100GOPROGOPR5946.

A propos tego, co warto, wypożyczcie skuter. Dzięki niemu bez problemów i zbędnych cenowych negocjacji dotrzecie do Czekoladowych Wzgórz i sanktuarium wyraków. Obie atrakcje znajdują się na Bohol, więc jednodniowa wycieczka w tamte rejony jest jak najbardziej wskazana. O ile nie musicie spieszyć się by zobaczyć Wzgórza – są „otwarte” całą dobę, o tyle istotną informacją (której my nie mieliśmy) są godziny otwarcia sanktuarium. O 15:30 wpuszczani są ostatni odwiedzający. Dotarliśmy tam o 16, więc sami rozumiecie. Aha, jeszcze jedno – jeśli korzystacie z aplikacji Maps.Me, nie bądźcie zaskoczeni, gdy nawigacja stwierdzi, że jesteście już w miejscu, gdzie można oglądać wyraki. Sanktuarium zostało przeniesione kilka kilometrów dalej, w stronę Czekoladowych Wzgórz – podążając drogą z południa, zobaczycie wejście po lewej stronie.

Skoro tyle atrakcji czekało na nas na wyspie Bohol, czemu przenieśliśmy się na…

Wyspę Cebu

Kolejna część Filipin, która zaskoczyła nas swoją naturą. Południowa część słynie z wodospadów. Chyba nikt do końca nie wie, ile ich jest, ale przygotowanych do zwiedzania jest około 10ciu. Bilety na każdy z nich to 40 peso (1 zł to 12 peso). Który zatem wybrać? Szukając mocnych wrażeń wybierzcie Kawasan. To tutaj możecie popływać w błękitnej, wyglądającej jak po obróbce graficznej wodzie. Panowie na tratwach chętnie udostępniają je turystom, żeby ci mogli doznać wodnego masażu i wpłynąć pod wodospad. Dla tych, którzy szukają czegoś mocniejszego przygotowano trzy miejsca, z których bezpiecznie jest skoczyć do wody. Pierwszy, dziecięcy poziom to około 4 metry dzielące nas od tafli wody. Poziom drugi i trzeci to odpowiednio 10 i 13 metrów, zarezerwowany dla szaleńców. Wiem co mówię, pokonałem swój strach i zaliczyłem poziom drugi. Wiecie, jak długo się spada z 10 metrów? Miałem czas na przemyślenia i gdzieś w połowie odległości rozmyśliłem się i chciałem wracać. Zacząłem nawet rozpaczliwie machać rękami, mając nadzieję, iż pozwoli mi to wzbić się w powietrze, ale, o dziwo, spadałem. Czując zbliżającą się śmierć, postanowiłem umrzeć jak prawdziwy mężczyzna – z krzykiem na ustach. Później był tylko plusk i lodowata woda przywróciła mi zmysły.

dsc_0467

dsc_0470

Aguinid zapewni zupełnie inne przeżycia, mianowicie wspinaczkę. Nie jest to wspinaczka wysokogórska, ale wchodzenie boso po wyślizganych przez wodę skałach, po których ona ciągle spływa próbując przeszkodzić w zdobyciu szczytu. Wszystko odbywa się pod czujnym okiem pracowników / wolontariuszy, więc można uznać zabawę za bezpieczną. Emocje jednak jak najbardziej są prawdziwe. Docierając na szczyt wodospadu czeka jeszcze jedna niespodzianka. Znacie te miejsca odnowy biologicznej, gdzie za duże pieniądze wsadzacie stopy do akwarium pełnego rybek, które obgryzają martwy naskórek? Tutaj nie ma akwarium, ale rybki chętnie się Wami zajmą. 😉

Po takich szaleństwach warto zobaczyć choć jedno miejsce, w którym nie czekają na nas żadne przygody, tylko natura ze swoim pięknem. Przy wodospadzie Daos na pewno to odnajdziecie. Najwyższy, ale chyba najbardziej spokojny i mało turystyczny, do którego sama droga to 30 minut spaceru przez las. Relaks przez duże R.

dsc_0476

Na pewno już wiecie, że na Filipinach zostawiliśmy kawałek naszych serc. Zakochaliśmy się w rafie koralowej i pięknych plażach, styl życia i radość mieszkańców każdemu poprawi humor, natura niedotknięta nowinkami cywilizacji jest ujmująca. Jeśli nadal zastanawiacie się nad przylotem, mamy dla Was ostatnią, choć nie mniej istotną informację – ceny.

  • Pokój dwuosobowy naszego standardu, czyli bez karaluchów i klimy, z łazienką w pokoju to około 500 peso

  • Przejazd jeepney’em 7-12 peso

  • Trycykl od 50 do 200

  • Białe (tańsze) taksówki to około 15-20 peso za kilometr

  • Jedzenie w budkach na ulicy to 10 peso za miskę, nieważne czy to miska ryżu, zupy, warzyw czy mięsa. Cinek po misce zupy, warzyw i ryżu był najedzony na pół dnia

  • Za bułkę z sadzonym jajkiem i żółtym serem płaciliśmy 17 peso

  • Wypożyczenie skutera na dzień nie powinno przekroczyć 400 peso

  • Bak paliwa do skutera – maksymalnie 100 peso

  • Island hopping – jak wyżej – oficjalnie 1500-2000 peso za osobę, u rybaków 1500 peso za łódkę. Na łódkę wejdzie maksymalnie 8-10 osób

  • Loty między wyspami – od 20 do 50 dolarów

  • Promy – od 200 do 1200 peso, w zależności od standardu i dystansu

  • Pamiętajcie również o tym, że wlatując na Filipiny nie musicie mieć wizy, ale musicie mieć potwierdzenie biletu powrotnego. Upewnijcie się również, czy Wasz bilet powrotny pokrywa opłatę wylotową z Filipin – 750 peso.


We can talk about this country for hours and even photos aren’t as beautiful, as it is. What country we are talking about? Philippines of course!

We decided to visit this country in a very unexpected moment. We were in Vietnam, in a car driving us somewhere. Driver asked us where should he stop, so we picked up the map and realized, how close we were to Philippines. I saw this kind of sparkles in Olga’s eyes and I knew, what she was thinking about. We asked each other in the very same moment “Are we going?”. And that was the moment when we made a decision.

We didn’t have any kind of itineary, where to go and what to visit. We had an idea of what is interesting in each island, but we decided to leave it without schedule. Just go there and we figure it out, somehow. Today I can tell you something – maybe we could visit more during our month over there, maybe we could experience more, meet more people etc. But you know what? Even if I could turn back time, I would do it the same way. So where we’ve been?

Manila

It was a reason, why we decided to fly to Manila. Very simple reason – money. It was the cheapest connection between Hanoi and Philippines, but yu have to know something – we don’t like Manila at all. It’s just big, overcrowded for at least 14 hours a day city. That’s why we wanted to go out as soon as possible. 10 hours drive away from capitol is a city called Banaue. It’s very famous because of 2000 years old rice terraces, probably the oldest in the world. You could do a bit of trekking there and you will be accompanied by wild nature and lovely farmers. It’s unbelieveably nice. The tail itself takes one or two days, depends if you are in rush or no. We had a bad weather almost all the time, I mean it was badly raining for 70% of time we spent there, but it was woth it, believe me. You can hire a tourguide for 1000 pesos per days, but we didn’t and it was fine. We were using Maps.Me app on our phones and we knew where to go without any troubles. Maybe ones we took a wrong way, but it was our curiosity of Maps.Me, if it’s that good as we thought. And it was, you can trust it. If you are looking for some more information about trekking, that’s a link for you Banaue Trekking.

And speaking about money, those info could be helpful for you:

  • Bus from Manila to Banaue (there is only one company you can take – Ohayami Trans) cost 450 pesos pp. These are night buses, which start about 8 p.m. (depends on how many people would like to go, they are leaving station every half an hour of an hour)

  • There is something like “enviromental fee” for Banaue and souranding – 20 pesos pp.

  • Accomodation – 500 pesos per double room, anywhere in the area

There is one more thing you can visit in the area – hanging coffins. You can go there from Banaue (for 100 pesos and you will reach Sagada after 3-4 hours). Then you have to pay another envoromental fee – 40 pesos this time and another 200 pesos for guide. Unfortunatelly, you can’t go by yourself. When you pay all that money you can finally visit the place but, to be honest, it’s not worth it at all. There are only a few coffins, our guide didn’t speak English, so he couldn’t introduce us to the place. We started to ask him some questions and, no matter what kind of question we asked, he always said “Yessssss” with his eyes focused on something far away. We left the place after half an hour. We wanted to go to Manila and catch some plane to another island, but meanwhile Marcin got sick. We still don’t have a clue what was that, but started with high temerature (around 40 degrees) which made Marcin almost unconcious for three days. Then sore throat and vomiting. On fifth day everything stopped. And idea what was that?

Cebu City

We spent a couple of days here, just to make a plan where we would like to go next. We stayed on Couchsurfing with a great couple – Kevin and Alwin, and we met another Couchsurfer – Ryan from El Salvadore, who stays in Holland. We found out, that we wanted to visit the same places, so we decided to travel together. That was how Ryan joined our small team. First of all, we went to…

Bohol Island

Bohol Island and to be more precise, Panglao Island. That was the first place when we felt like on paradise. We went to the beach first night to chase glowing plankton, but we failed. Still, it was a very nice trip. We knew, that the best way to explore coral reef is to make a trip around islands. Locals call it Island hopping. We checked all the prices from travel agencies and it was too expensive for us – they wanted around 1500 pesos per person. We really wanted to do it, but not for that much money, so we went to a bit less touristic place. Then Ryan showed us his abilities to negociate the price. We finished up paying 300 pesos per person, and if you want to know, how we made that, check our last post about Island hopping. Here is a link to this post Island Hopping.

Bohol Island is very interesting itself, so probably you will need to hire a motorbike. You can visit Chocolate Hills and Tarsier Conservation, which are around 40 km from Panglao city. Just to let you know, you don’t have to be in rush to visit hills, they are “open” all day long, but Tarsier Conservation (the smallest monkeys in the world, with big eyes that they cannot close) is closed after 4 p.m. We didn’t know that, that’s why we’ve never seen them, but we belive it’s worth it. How to get there? Again, Maps.Me can help you with that. Just don’t be surprised, when you’ll see on the map, that you passed the place with monkeys already. They moved it a few kilometers in direction to Chocolate Hills, if you travel from Panglao. Just follow the road and you will see the entrance on the left hand side.
So… if Bohol is so interesting, what about other islands, for example…

Cebu Island

We were shocked – it’s totally different island, if you think about nature. You can find lots of waterfalls on Southern part of island. We believe that noone know how many of them are in the region, but you can visit at least 10 of them. Tickets are the same on each of them – 40 pesos pp. Which one you should choose then? If you are looking for adrenaline shot, definately go to Kawasan. You can jump to the water from 4, 10 or even 13 meters high! Marcin did 10 meters and it was amazing. During the flight he had that feeling, that he doesn’t want to do it and he would rather go back to the edge, but it was to late. 😉 Olga just did kids jump, so 4 meters high, but she looked very happy after all.

Aguinid gives you a slightly different experience. Waterfall is not very toll,, but climbing a small waterfall barefoot is just great. You don’t have to worry about your safety – you will have two guides, one in front and one on the back of the group. Guiding service is included to the ticket price and it’s still 40 pesos. You can give some tip to your guides, because they are working there as volunteers, but it’s up to you. On the top of waterfall is one more surprise waiting for you. Do you know this crazy little fish, you can find in posh SPA places? That you put your feet into the aquarium and they are doing their job eating death tissue of your feet? Those fishes are in the natural pool under waterfall and it’s of course free of charge.

After those crazy places maybe you would like to visit something more calm and relax. You can find it next to the Daos waterfall, which is not that pretty as Kawasan, you cannot climb it, but just sit and relax, watching water and enjoing nature. To get there you have to walk around 30 minutes through the forrest. Nice and calm, that’s for sure!

As you know already, we fell in love on Philippines. We simply loved coral reef, beaches, nice people, bottle of rum for 50 pesos and wild nature without touch of Western civilazation. If you still consider going to that place, we have some facts about the prices here:

  • Our strandard double room (I mean no AC, no cockroaches, en suite) around 500 pesos

  • Jeepney ride 7-12 pesos

  • Tricycle 50-200 peso

  • White taxi (yellow are expencive) around 15-20 pesos per kilometer

  • Street food – 10 pesos per bowl, no matter what’s in it (rice, vegetables, soup, meat). After three of them Marcin fell like after dinner

  • Bun with cheese and fried egg – 17 pesos

  • Renting a motorbike for one day shouldn’t be more then 400 pesos

  • Full tank of petrol 100 pesos

  • Island hopping, as you read before – from 1500 pesos per boat to1500 pesos per person

  • Flights between islands from 20 USD to 50 USD

  • Ferries, depends of distance and standard, from 200 to 1200 pesos

  • You should know, that when leaving Philippines you have to pay airport fee of 750 pesos. It should be included in yours flight tickets, but just double check that.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s