Irańska wiza, czyli lekcja cierpliwości / Iranian visa – lesson of patience

Wiele czasu zajęło nam szukanie informacji gdzie najlepiej wyrabiać irańską wizę. Sprawa jest dość problematyczna, ale istnieje magiczny konsulat w Trabzonie, gdzie wizę wydaje się prawie od ręki. Zamiast czekać 6 tygodni (standardowa procedura), można to załatwić w 2 dni. Biorąc pod uwagę trasę naszej podróży uznaliśmy, że Trabzon będzie najtrafniejszym wyborem. Teraz wiemy, że nie była to najlepsza z naszych decyzji.

Dokumentem niezbędnym do złożenia wniosku o wizę irańską jest numer referencyjny z Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Iranie. Zgodnie z informacjami znalezionymi w internecie, Trabzon jest ostatnim bastionem, który tego dokumentu nie wymaga i to właśnie dlatego wizę można otrzymać tak szybko. Niestety… Pierwsze pytanie od pani z konsulatu brzmiało: „Czy macie numer referencyjny? Jeśli nie, to przyjdźcie, gdy już zostanie wam przyznany.” Tu sytuacja zaczęła się komplikować. Mieliśmy nocleg zapewniony na 3 noce, jedna z nich już minęła, a w dwa dni załatwienie numeru i wizy jest nierealne. Po wielu godzinach rozmów z naszym gospodarzem (który notabene uratował i nas, i dalszą podróż) ustaliliśmy, że możemy zostać u niego tyle czasu, ile będziemy potrzebować, żeby tę nierówną walkę zakończyć. Tego samego dnia złożyliśmy wnioski o numer referencyjny.

Co to właściwie jest numer referencyjny?

Jest to zgoda MSZ na nasz przyjazd. Trzeba podać dokładną trasę całej podróży (łącznie z datami, nazwami miejscowości i hoteli, w których mamy zarezerwowany nocleg) i bardzo szczegółowe dane osobowe. W związku ze sposobem naszego podróżowania nie mieliśmy zarezerwowanych żadnych hoteli. Wszystkie nazwy miejsc noclegowych pochodziły z internetu. Wybieraliśmy te, których nazwy najbardziej nam się podobały. Nikt o nic nie pytał.

Podróż po Iranie (wiza)
Oficjalny plan naszej podróży / Official plan of our trip

Niestety nie można aplikować o numer bezpośrednio na stronie Ministerstwa, gdyż strona od lat jest w budowie. Z pomocą przychodzą irańskie agencje turystyczne, które załatwią to za nas. My wybraliśmy „key to persia” i szczerze mówiąc była to kolejna nietrafiona decyzja, ale o tym później. Zahra, która została przydzielona do naszego zgłoszenia, stwierdziła, że numer powinien być gotowy w ciągu 10 dni roboczych, ale już po 7-miu można zadzwonić do Ministerstwa, żeby przyspieszyć procedurę. Tutaj znów nie dajcie się nabrać – weekendy w Iranie wypadają w czwartki i piątki, konsulat w Trabzonie nie pracuje w soboty i niedziele. Przez to zostają nam tylko trzy dni na swobodną komunikację między dwiema instytucjami. Po cichu liczyliśmy na to, że jakimś cudem uda nam się uzyskać ten numer szybciej – znaleźliśmy w internecie informacje, że niektórzy załatwiali sprawę w ciągu 3-4 dni.
Po tygodniu dzwonienia do Zahry, która w międzyczasie stała się niegrzeczna i drażliwa, postanowiliśmy pojechać do Gruzji – nie było sensu dłużej awanturować się z dziewczyną, która po dwudziestu minutach rozmowy o postępach w naszej sprawie pytała: „A jak ty właściwie masz na imię?”  Z wielką ulgą opuściliśmy Trabzon. Miasto jest naprawdę nudne, a zwiedzenie absolutnie wszystkich miejsc turystycznych zajmuje ok. 3 godzin. W trakcie naszego pobytu w Gruzji dostaliśmy upragnionego maila od agencji turystycznej. MSZ przyznał nam numery referencyjne, więc w ciągu dwóch dni roboczych mogliśmy złożyć wnioski wizowe w Trabzonie. Na wszelki wypadek (nasza cierpliwość była już mocno nadwyrężona) wróciliśmy do Turcji po 5 dniach. Wiedzieliśmy, że jeśli irański urząd mówi dwa dni, to może to równie dobrze zająć tydzień…
Po trzech tygodniach od rozpoczęcia całej procedury wróciliśmy do konsulatu. Tym razem zostaliśmy wpuszczeni do środka! Podaliśmy pani numer referencyjny, który dostaliśmy w mailu. Pani szukała czegoś w komputerze przez 10 minut, po czym powiedziała: „Numeru nie ma, wróćcie jutro. Może będzie.” Marcinowi cisnęło się na usta wiele niecenzuralnych słów, ale ze stoickim spokojem wróciliśmy do domu. Drugiego i trzeciego dnia sytuacja się powtórzyła, choć nie pozwalano nam już wejść do budynku – wszystkie rozmowy odbywały się przez domofon. Gdy czwartego dnia usłyszeliśmy „Not today, maybe tomorrow” coś w nas pękło. Zadzwoniliśmy do agencji turystycznej, która organizowała nasze numery, z  zamiarem zrobienia awantury, że dostaliśmy potwierdzenie prawie dwa tygodnie temu, a numerów nadal nie ma w konsulacie. Niestety Zahra nie odbierała telefonów. Skontaktowaliśmy się z innym pracownikiem agencji, który stwierdził, że Zahra jest w pracy i nie powinno być problemu z kontaktem z nią. Z telefonem przy uchu podszedł do jej biurka. Usłyszeliśmy szybką i głośną wymianę zdań w farsi i Zahra oddzwoniła minutę później. Stwierdziła, że dostaliśmy maila z numerem, więc nie powinniśmy mieć do niej żadnych pretensji. Tłumaczenia, że numer, który nie dotarł do konsulatu jest bezużyteczny na nic się zdały. Po pięciu minutach rozmawialiśmy już z jej managerem, tłumacząc całą sprawę. Manager stwierdził, że ma ponad tysiąc klientów każdego miesiąca i nigdy taka sytuacja nie miała miejsca. Poza tym, jeśli dostaliśmy numer, to oni wywiązali się ze swojej części umowy, a my nie powinniśmy mieć do nich żadnych pretensji. Później dochodziło do coraz większych absurdów. Manager stwierdził, że prawdopodobnie konsulat nie chce nam wydać wiz, z nieznanego nikomu powodu, w związku z czym powinniśmy pojechać do innego konsulatu – w Ankarze (w której właśnie był kolejny zamach bombowy), w Stambule (ponad 1000 km od Trabzonu) albo w państwach ościennych – Gruzji, bądź Armenii. Olga nie wytrzymała – zrobiła taką awanturę, że wszyscy opuścili pomieszczenie, w którym rozmawiała przez telefon. Wywalczyła rozwiązanie sprawy z konsulatem w Trabzonie przez agencję w trybie natychmiastowym lub zwrot pieniędzy. Po dwudziestu minutach numer się odnalazł, a my mogliśmy już złożyć wnioski wizowe, choć nie bez przeszkód.

We wniosku wizowym po raz kolejny trzeba podać bardzo szczegółowe dane osobowe. Łącznie z informacjami ile pieniędzy chcemy przeznaczyć na naszą podróż (na szczęście bez wyciągów bankowych) i kto będzie za to płacił. Później zostaje tylko wpłacić pieniądze za naszą wizę w oddziale banku (50 euro, płatność tylko gotówką w euro!).
Tutaj pojawił się kolejny problem. W mailu z Ministerstwa znaleźliśmy informację, że wyrobienie wizy powinno zająć max. 2 dni. W konsulacie powiedziano nam, że standardowa procedura zajmuje 5 dni roboczych, a jeśli chcemy wyrobić wizę w 2 dni, musimy zapłacić za expres – 75 euro od osoby. Żadne tłumaczenia, powoływanie się na Ministerstwo na nic się zdały. W końcu płacz Oli załatwił sprawę – wiza do odbioru po dwóch dniach. Zadowoleni złożyliśmy wnioski i modliliśmy się, żeby już nic więcej nie stanęło na naszej drodze. Przyszliśmy do konsulatu po 2 dniach odebrać upragnione paszporty z wizami. Pech chciał, że był to piątek, który był również pierwszym dniem Nowego Roku w kalendarzu perskim. W związku z tym, konsulat był tego dnia zamknięty. Dobijaliśmy się do drzwi przez godzinę. Gdy w końcu bardzo niezadowolona pani podniosła słuchawkę domofonu, usłyszeliśmy, że w związku z Nowym Rokiem konsulat jest zamknięty. Mamy przyjść w poniedziałek, a być może wydadzą nam paszporty. Być może, ponieważ wszyscy mieszkańcy Iranu mają 16 dni wolnego w związku z Nowym Rokiem. Po raz kolejny puściły nam nerwy. Tłumaczyliśmy pani najspokojniej, jak potrafiliśmy, że następnego dnia mamy lot i nie możemy zostać w Trabzonie ani dnia dłużej. Oczywiście była to kompletna bzdura – lecąc do Iranu można aplikować o wizę na lotnisku, którą otrzymuje się po kilku godzinach czekania. Po kolejnych 10 minutach awantury przyszedł w końcu chłopiec w kapciach i piżamie, który wręczył nam paszporty.

 

Aplikowanie o wizę irańską, w naszym przypadku, było drogą przez mękę. Zajęło nam to miesiąc i ciągle musieliśmy się o wszystko wykłócać. Jeśli macie jakieś pytania, dajcie znać. Może wspólnymi siłami uda nam się załatwić Wasze wizy choć trochę sprawniej…

Koszt wizy irańskiej (za osobę):

Opłata w agencji turystycznej – 30 €
Opłata konsularna – 50 €
Zdjęcia (kobiety zawsze w chuście!) – 20 TRY (6 €)

——————————————————————

We spend a lot of time trying to find some info where is the best place to get Iranian visa. It’s hard to get it anyway, but there is a magical Embassy in Trabzon, where you can get that visa in 2 days time. In any other place you have to wait for 6 weeks. We looked at the map and decided that Trabzon is our best option. Now we know, it wasn’t our best idea.

One of the documents you need to apply for visa is the reference number from the Ministry of Foreign Affairs in Iran. According to the Internet, Trabzon is the last place, where you don’t need that number  and that’s the reason why you can get your visa so quickly. But… The first question we’ve heard from the lady in the Embassy was „Do you have the reference number? If you don’t, you should come back whenever you get it.” That was the moment, when we knew it won’t be easy. We had a place to stay only for 3 nights and we knew we won’t get the number and visa in 2 days time. After a long conversation with our host (who saved us and our travel), we decided that we can stay with him, for as long as we need. The same day we applied for our reference numer.

What is the reference number?

It’s an entry permit from the Ministry of Foreign Affairs. You have to fill crazy long form, with a lot of detailed questions about your travel (including dates, places you would like to visit and names of hotels, where you would like to stay). We are not staying in hotels. We don’t like it and we don’t have money for that. All of the names in our form came from google. We choose those that we like names most. Noone checked it. Unfortunatelly you can’t apply for your number directly on the Ministry website. You can find a travel agency, which will do that for you. We choose „key to persia” and that was another wrong decision, but I’ll tell you about it later. Zahra, a girl who was dealing with our case, said that number should be ready in 10 working days, but after 7 she can call the Ministry to find if it can be done faster. There is another problem here – in Iran weekend means Thursday and Friday. The Embassy in Trabzon doesn’t work on Saturday and Sunday. It means you have just 3 days during the week, when you can contact both places. We hoped we can receive that number quicker – we found in the Internet that some people had it ready in 3-4 days time. After a week of calling to Zahra, she became angry and nasty. We decided there is no point to stay in Trabzon and to deal with a girl, who doesn’t know our names after 20 minutes of talking about our case. We went to Georgia and we were really happy about it. Trabzon in just a boring place. If you would like to visit absolutely EVERY single thing you need about 3 hours. When we’ve been in Georgia, we received a mail from the travel agency, that the Ministry allowed us to come. There was an info that we should go to the Embassy after at least two working  days. We were back in Turkey in 5 days. We knew that if some officials in Iran said „two working days”, it can take a week as well… 3 weeks after our first attempt we came back to the Embasssy. They even allowed us to come inside! We gave our number to the lady. She was doing something in her computer for about 10 minutes and said: „Number not in system. Come tomorrow. Maybe tomorrow.” We were desperate to say something nasty to the lady, but we thank her politely and came back home. The situation was almost the same the next day and a day after that. The only difference was that she didn’t allow us to come to the building anymore. We were speaking via intercom. When we’ve heard „Not today, maybe tomorrow”for the fourth time, we couldn’t be patient any more. We came back home and phoned the travel agency. We wanted to tell them, that it’s  crazy, that we have our nmber for almost two weeks, but there are not in  the Embassy yet. Unfortunatelly Zahra didn’t answer the phone. We were so annoyed that we found another phone number to the agency. The guy who we spoke with said, that Zahra is at work – he could see her – so there shouldn’t be any problem to contact her. We asked him to speak with her. We’ve heard an argument in farsi and she phoned us back a minute later. She said that we received an email with a reference number, so she did her part of a deal and we shouldn’t have any claims. We tried to explain that having a number, which is not in the Embassy is useless, but she didn’t listen. Five minutes later we spoke with her manager. He said that he has more than a 1000 customers every month and he never had any problems like that. On the other hand, if we have our number (doesn’t matter that the Embassy doesn’t have it) he did his part of a deal, so we shouldn’t have any claims. After that it get even worse. He said that probably the Embassy doesn’t want us to have visas, without any reason, so we should go to different embassy – in Ankara (where was the bombing 3 days before), in Istanbul (more than 1000 km from Trabzon) or in neighboring countries – Georgia or Armenia. Of course he couldn’t guarantee that it’s going to be easier there. Olga were mad – she started to argue so hard, that everyone left the room. She forced the manager to deal with the Embassy right now or give us the money back. After 20 minutes our number was in the Embassy, so we could apply for our visas, but not without problems… Again you have to fill visa aplication form and you have to pay for your visa. There is just one branch of the bank where you can do it. It cost 50 Euro, paid cash in Euro! This branch doesn’t change money. There was another problem here. There was an info in the mail from the Ministry that it takes max. 2 days to get visa. In the Embassy they told us, that it takes 5 working days to get visa or 2 days if you choose express option. You have to pay 75 Euro per person for that. We told a lady, that according to the Ministry it should be 50 Euro, it should take up to 2 days and why should we pay more. Nothing worked. She said that these are the rules in this Embassy and she doesn’t care about the Ministry. Finally Olga started to cry – a lady fell sorry for her and said it’s fine. Our visas will be ready to collect in two days time – on Friday. We hoped that it was the last problem on our way. 2 days later we went to the Embassy – happy that the nightmare is over. Unfortunatelly that Friday was the first day of New Year in Persian calendar and the Embassy was closed. We were ringing and knocking the door for an hour. After that time very rude lady told us that the Embassy is closed and we can come back on Monday and maybe we will get our passports. They have 16 days of holidays around New Year in Iran! Olga was mad again and she started to yell. Marcin tried to explain that we have a flight the next day, so we can’t be in Trabzon even one day more. We were lying, of course, if you fly to Iran, you can get visa on arrival in 4 hours time. After another 10 minutes of argument a boy in his pijama came with our passports.

Applying for Iranian visa is a nightmare. It was a month of arguing with everyone – travel agency and Embassy. If you have any questions, just let us know. Maybe your visas are going to be easier than ours.

Cost of Iranian visa:

Travel agency fee – 30 €
Embassy fee – 50 €
Photos (women always in headscarf!) – 20 TRY (6 €)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s